Kościół w Rybnicy Wielkiej
W Sudetach w chwili obecnej znajduje się osiem
kościołów o konstrukcji drewnianej. Ze względu na swą architekturę stanowią
niezwykle cenne zabytki. Jeden z nich znajduje się w Rybnicy Leśnej. Zbudowany
został w 1608 roku, chociaż wyniki niektórych badań przesuwają rok powstania
świątyni na 1557. Jest to konstrukcja orientowana, zrębowa, na kamiennej
podmurówce z dachem pokrytym gontem i sygnaturką z prześwitem. Wokół znajduje
się cmentarz otoczony murem. Ciekawa jest również brama prowadząca na teren
kościoła, spełniająca jednocześnie rolę dzwonnicy. Na jej wierzchołku zobaczyć
możemy blaszaną chorągiewkę z datą 1865, ale jest to najprawdopodobniej rok
przebudowy, a nie wzniesienia bramy.
Wystrój kościoła reprezentuje tzw. ludowy renesans. Warto zwrócić uwagę na ornament zwany maureską, znajdujący się na ścianach i na stropie. Malowany był od szablonu, stąd jego powtarzalność, a przedstawia splecione wici roślinne. Ten typ ozdoby ścian znany jest w kulturze islamu, stąd jego nazwa - maureska. Na środku świątyni stoki potężny słup (kroksztyn) podtrzymujący konstrukcję stropu.
Z wyposażenia świątyni trzeba koniecznie zwrócić uwagę na ołtarz główny z umieszczoną na nim datą powstania - 1611. Ciekawe są tutaj figury w charakterystycznym kontrapoście, szczególnie często stosowanym w okresie gotyku, co może sugerować, że są one starsze niż sam ołtarz. W antepedium znajduje się płaskorzeźba przedstawiająca Ostatnią Wieczerzę. Późnorenesansowa ambona z ok. 1610 roku ozdobiona jest postaciami czterech ewangelistów, a na baldachimie zobaczyć możemy pelikana karmiącego młode. Od spodu baldachimu widnieje wizerunek Ducha Świętego, a na balustradzie schodów rozpoznać jeszcze możemy św. Jana Chrzciciela i Jezusa Zmartwychwstałego. Ciekawostką są także ławki w kościele, dość wąskie i niewygodne, co miało zapobiegać zaśnięciu wiernych podczas kazania.
Z kościołem, a właściwie z murem cmentarnym wokół niego związana jest legenda o upiorze. Na początku XVIII wieku zmarł w Rybnicy Leśnej Jerzy Eichner, który za życia zmienił wyznanie na protestanckie. Po swej śmierci okazał się duchem dość uciążliwym, bowiem straszył mieszkańców i zwierzęta, budził ich w nocy, aż doszło w końcu do wypadku śmiertelnego - jeden z mieszkańców wsi o słabym sercu nie wytrzymał spotkania z upiorem. W końcu miara się przebrała, dokonano ekshumacji i ze zdziwieniem zauważono, że niektóre organy nieboszczyka były nienaruszone. Postanowiono go wynieść przez dziurę w murze cmentarnym poza wieś i tam zakopać. Nic to nie dało, bo upiór nadal pojawiał się we wsi i dokuczał mieszkańcom. Postawiono nawet straże wokół jego grobu, ale nic to nie dało. Wszystko skończyło się, gdy proboszcz z Boguszowa rozpoczął proces zakończony wyrokiem - zwłoki znów ekshumowano, kat odciął im głowę, ciało spalono, a grób zasypano kamieniami. Od tego czasu nastąpił we wsi spokój, ale upiór dawał jeszcze znać o sobie powtarzającymi się niszczeniami muru cmentarnego w miejscu, w którym była dziura przez którą go wynoszono poza cmentarz. Mieszkańcy naprawiali ten fragment, a na drugi dzień znów był zniszczony. Cmentarny mur i dzisiaj jest w opłakanym stanie, może więc to nie tylko legenda?
Źródło: Dolnośląska Organizacja Turystyczna (DOT)
Wystrój kościoła reprezentuje tzw. ludowy renesans. Warto zwrócić uwagę na ornament zwany maureską, znajdujący się na ścianach i na stropie. Malowany był od szablonu, stąd jego powtarzalność, a przedstawia splecione wici roślinne. Ten typ ozdoby ścian znany jest w kulturze islamu, stąd jego nazwa - maureska. Na środku świątyni stoki potężny słup (kroksztyn) podtrzymujący konstrukcję stropu.
Z wyposażenia świątyni trzeba koniecznie zwrócić uwagę na ołtarz główny z umieszczoną na nim datą powstania - 1611. Ciekawe są tutaj figury w charakterystycznym kontrapoście, szczególnie często stosowanym w okresie gotyku, co może sugerować, że są one starsze niż sam ołtarz. W antepedium znajduje się płaskorzeźba przedstawiająca Ostatnią Wieczerzę. Późnorenesansowa ambona z ok. 1610 roku ozdobiona jest postaciami czterech ewangelistów, a na baldachimie zobaczyć możemy pelikana karmiącego młode. Od spodu baldachimu widnieje wizerunek Ducha Świętego, a na balustradzie schodów rozpoznać jeszcze możemy św. Jana Chrzciciela i Jezusa Zmartwychwstałego. Ciekawostką są także ławki w kościele, dość wąskie i niewygodne, co miało zapobiegać zaśnięciu wiernych podczas kazania.
Z kościołem, a właściwie z murem cmentarnym wokół niego związana jest legenda o upiorze. Na początku XVIII wieku zmarł w Rybnicy Leśnej Jerzy Eichner, który za życia zmienił wyznanie na protestanckie. Po swej śmierci okazał się duchem dość uciążliwym, bowiem straszył mieszkańców i zwierzęta, budził ich w nocy, aż doszło w końcu do wypadku śmiertelnego - jeden z mieszkańców wsi o słabym sercu nie wytrzymał spotkania z upiorem. W końcu miara się przebrała, dokonano ekshumacji i ze zdziwieniem zauważono, że niektóre organy nieboszczyka były nienaruszone. Postanowiono go wynieść przez dziurę w murze cmentarnym poza wieś i tam zakopać. Nic to nie dało, bo upiór nadal pojawiał się we wsi i dokuczał mieszkańcom. Postawiono nawet straże wokół jego grobu, ale nic to nie dało. Wszystko skończyło się, gdy proboszcz z Boguszowa rozpoczął proces zakończony wyrokiem - zwłoki znów ekshumowano, kat odciął im głowę, ciało spalono, a grób zasypano kamieniami. Od tego czasu nastąpił we wsi spokój, ale upiór dawał jeszcze znać o sobie powtarzającymi się niszczeniami muru cmentarnego w miejscu, w którym była dziura przez którą go wynoszono poza cmentarz. Mieszkańcy naprawiali ten fragment, a na drugi dzień znów był zniszczony. Cmentarny mur i dzisiaj jest w opłakanym stanie, może więc to nie tylko legenda?
Źródło: Dolnośląska Organizacja Turystyczna (DOT)