Poland.com » Dolny Śląsk » Zabytki » Pałace i dwory » Pałac myśliwski w Karpnikach

Pałac myśliwski w Karpnikach

Karpnicki pałac myśliwski, zwany także Willą Pani Aichinger, leży w cieniu pobliskiego zamku i rzadko odwiedzany jest przez turystów. Po części z tego powodu, że jest własnością prywatną, a po części z ukrycia, jakie dają mu rosnące wokół wysokie drzewa. Będąc w Karpnikach warto jednak tutaj zajrzeć, by napawać oczy mieszanką stylów architektonicznych wśród których łatwo zauważyć elementy charakterystyczne dla okresu renesansu, ale i budowli w stylu tyrolskim, co nadaje pałacowi specyficzny klimat i wygląd sielankowej, wiejskiej siedziby.

Zbudowany został w 1870 roku przez marszałka dworu książąt heskich, barona Ulricha de Tamneux von Saint Paul. Związany z marynarką wojenną baron, który był adiutantem księcia Adalberta von Preussen (położył wielkie zasługi dla pruskiej marynarki wojennej w wojnie z Danią w 1864 roku) przyozdobił swój pałac pamiątkami przywożonymi z licznych podróży. Do dzisiaj zachowało się kilka elementów marynistycznych, m.in. kotwica wkomponowana w kratę drzwi wejściowych, piękne i kolorowe witraże oraz strop jednego z pomieszczeń, jako żywo przypominający odwrócony kadłub łodzi. Zachowały się też ciekawe sklepienia, kominki i piękne, duże lustro ze śladem po kuli.

Baron nie traktował swej karpnickiej siedziby jako stałego miejsca zamieszkania, co spowodowane było obowiązkami służbowymi i koniecznością częstego przebywania poza domem. Ze swych wojaży przywoził jednak wiele cennych rzeczy, nie tylko materialnych, ale i duchowych, adaptując je później w Karpnikach. W ten sposób powstał jeden z ciekawszych, a prawdopodobnie i jeden z pierwszych ogrodów botanicznych na Śląsku, w którym znaleźć można było wiele egzotycznych roślin, umiejętnie wkomponowanych w otaczający pałac krajobraz. Do dzisiaj w zapuszczonym ogrodzie można spotkać dużą kolekcję drzew i krzewów ozdobnych, pochodzących z Japonii, Wschodniej Azji i Ameryki Północnej.

Okres II wojny światowej pałac przeżył bez strat i dopiero wizyta zwycięskich wojsk radzieckich pod koniec wojny spowodowała niewielki uszczerbek, co dzisiaj widoczne jest na przykład na ścianach, gdzie widnieją jeszcze ślady po kulach. Podobno dzielni zwycięzcy, gdy znaleźli w piwnicach pałacu beczki z procentowymi napojami, szybko je opróżnili, a potem podbudowani procentami we krwi zaczęli strzelać do czego tylko się dało. Dziwnym, jak na czasy PRL-u, zbiegiem okoliczności aż do lat 90-tych XX wieku właścicielką posiadłości była mieszkająca w Austrii Anna Aichinger. Nie odwiedzała swego pałacu, a w 1998 roku jej spadkobiercy sprzedali go wrocławskiemu przedsiębiorcy, który rozpoczął w nim szeroko zakrojony remont. Obiekt ma służyć w niedalekiej przyszłości jako hotel.


Źródło: Dolnośląska Organizacja Turystyczna (DOT)


Our Partners | Press releases | About us | Contact us || Reklama na poland.com!
2002-2008 Copyright by Poland Gateway Ltd. & Dolnośląska Organizacja Turystyczna